czwartek, 10 października 2013

Rok po roku - obietnica zmiany

Gdzieś mi uleciał cały rok .... i nic się nie zmieniło. Wciąż ta sama beznadziejna praca, wciąż tyle samo godzin poza domem. Teraz jest wspaniale i spokojnie, bo na kilka dni mam zwolnienie i choruję i NIE MA mnie w pracy! A w poniedziałek znowu piekiełko.

Czytam to i nie wierzę - jak to możliwe, że mija rok, a ja tkwię nadal po uszy jak tkwiłam. Jestem coraz bardziej zmęczona i sfrustrowana. Nie no, dosyć tego. Przecież to się musi zmienić, a co za tym idzie muszę zacząć działać. Dobra, zapisuję to - zaczynam szukać nowej pracy. Ale tak na poważnie, a nie tylko w myślach. I boje się jak jasna cholera, kto da pracę OSOBIE BEZ ANGIELSKIEGO! - takich ogłoszeń po prostu nie ma, ale niestety taka jestem i muszę szukać pracy mimo tego. Dla siebie, dla synków, dla świętego spokoju.

To jak będzie? Wy, wymyśleni obserwatorzy i czytelnicy, jesteście świadkami. Dnia 10 października godz. 16:09 - zmienia się wszystko.

Będę silna, będę twarda, nie dam się tej zasranej pracy skopać i przekonać, że na nic innego mnie nie stać. TAK MA BYĆ! I będzie, prawda?

"Najtrudniejszy jest, w życie pierwszy krok ..." (potem też łatwo nie jest tak wg. mnie)

2 komentarze: