Oj długo się zbierałam. Kiedyś pisywałam. Nigdy nieregularnie, zazwyczaj zrywami. Nie w notesach, tylko w kalendarzach. Leżą jeszcze na pawlaczu u rodziców. Trochę boję się tam zajrzeć. Od bycia nastolatką minęło tak dużo czasu... Potem był incydent, który sprawił, że przestałam cokolwiek notować. A potem pojawił się pierworodny. I ta chęć zapisywania ulotnych wrażeń wróciła. Przez ostatnie 4 lata zapisuję wszystkie ważne rzeczy związane z życiem moich synków: dzień w którym zaczęli chodzić, kiedy wyrósł im pierwszy ząb, co Antek powiedział na spacerze i kiedy Franek odkrył, że może sam zapalić światło w pokoju ... Do tego Facebook daje możliwość komentowania na bieżąco wielu rzeczy. Ale wciąż mam poczucie, że to za mało, że chcę z siebie wylać więcej. No i okazuje się, że dzień 7 listopada wygrał - założyłam bloga :).
środa, 7 listopada 2012
Wstępniak
Oj długo się zbierałam. Kiedyś pisywałam. Nigdy nieregularnie, zazwyczaj zrywami. Nie w notesach, tylko w kalendarzach. Leżą jeszcze na pawlaczu u rodziców. Trochę boję się tam zajrzeć. Od bycia nastolatką minęło tak dużo czasu... Potem był incydent, który sprawił, że przestałam cokolwiek notować. A potem pojawił się pierworodny. I ta chęć zapisywania ulotnych wrażeń wróciła. Przez ostatnie 4 lata zapisuję wszystkie ważne rzeczy związane z życiem moich synków: dzień w którym zaczęli chodzić, kiedy wyrósł im pierwszy ząb, co Antek powiedział na spacerze i kiedy Franek odkrył, że może sam zapalić światło w pokoju ... Do tego Facebook daje możliwość komentowania na bieżąco wielu rzeczy. Ale wciąż mam poczucie, że to za mało, że chcę z siebie wylać więcej. No i okazuje się, że dzień 7 listopada wygrał - założyłam bloga :).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz